Home

Advertisement

Customize
April
01 October 2008 @ 01:39 pm
Soł.
Stwierdziłam u siebie chorość. I zwiałam z lekcji za przzwoleniem rodzica. Fajnie, nie?
Poza tym wszystko jest jak najbardziej normalnie. Czytam sobie tego Fausta i myślę, jak tu sobie ułatwić życie, napisać tekst pojednkowy i oduzależnić się od kawy.

To ja wacam chorować.
I pić herbatkę malinową. XD
 
 
April
30 September 2008 @ 09:17 am
Dopadła mnie [info]verity_agnes.

Zasady:

1. Post these rules.

2. Each tagged person must post 8 things about themselves on their journal.

3. At the end, you have to choose and tag 8 people.



No to lecim...

1. Jestem kolekcjonerką cukrów i herbat. Zawsze jak jadę za granicę, to zabieram z kawiarni, barów, restauracji co tylko się da. Mam już 2 pudełka herbat i z 5 pudełek cukrów. W różnych wymiarach i kolorach.

2. Nie widać po mnie, ale uwielbiam jeść. Ciągle jem, bo ostatnio non stop jestem głodna. Odbije się w przyszłości...

3. Zamierzam zostać pisarką. Bestsellerów rzecz jasna. Ciekawe tylko, czy mi się uda.

4. W młodości jeździłam na LSMy czyli na Letnią Szkołę Magii. Dla fanów Harry'ego Pottera. Poznałam masę ludzi i przyznam się, że trochę tęsknię za tamtymi czasami.

5. Mam parę groźnych nałogów. Pierwszym jest Dean Winchester, drugim Jensem Ackles, a trzecim pobocznym są sny z jego udziałem XD

6. Kocham koty i uwielbiam jeździć konno. A jak nie wyjdzie mi z pisaniem, to się zajmę jazdą zawodową, wyjadę do Ameryki i założę własne ranczo (tylko niekomu ani słowa, bo ojciec by mnie zabił)

7. Nie umiem chodzić na szpilkach. Nawet na takich centymetrowych. Zawsze mam wrażenie że się wywalę a po pół godzinie chodzenia nie czuję nóg.

8. Bóję się jeździć windą (co mój tata zawsze podle wykorzystuje) i nieznosze oglądać horrorów. Bo po prostu nie.

A dzisiejsze ofiary to: [info]me_scarlett, [info]lea_ne, [info]issunia, [info]cynamonka, [info]magda2em, [info]iirunia, [info]k_kwadrat, [info]aleks_sandra.
Tags:
 
 
April
27 September 2008 @ 07:44 pm
No cóż mam powiedzieć: nowa szkoła praktycznie mnie wykańcza, ale tym lepsze jest życie. Nareszcie czuję się jak człowiek. I niestety zaniedbuję lj-a.

Tak wogóle, to zaczęłam tańczyć. Tak, właśnie. Konkretniej, to hip hop, chociaż wszyscy mówią, że powinnam zająć się tańcem towarzyskim aldo baletem. Ale na przekór opinii publicznej (do tego doszła jeszcze ta cała fascynacja tym, jak tańczą ci wszyscy przystojni faceci... mrrr!) postanowiłam oddać się hip hopowi. No i powiem wam jedno: ten taniec bywa bolesny.
Po pierwsze, jak wróciłam z pierwszej lekcji miałam takie zakwasy, że szkoda gadać. W ten czwartek poszłam zobaczyć, jak to się tańczy w zespole u koleżanki i wyszłam z nowymi siniakami, tym razem na plecach, bo robiliśmy przewroty w tył. Ale warto było XD

A ogólnie coraz lepiej dalę sobie radę. Kondycja mi się poprawia. Z lekcji na lekcję zaczynam wracac do dawnej formy, w szczególności jeśli chodzi o tenis. No, jak się ma zabójczo przystojnego trenera i na dodatek zpotyka się zabójczo przystojnych facetów na kortach, notabene dawnych znajomych, to aż sama przyjemność!

No i to tyle. W zasadzie, zaczynam zycie od nowa. Nowe liceum, nowa tożsamość (zdązyłam już zaliczyć jedną szaloną imprezę) i w rezultacie czuję się jak nowo narodzona. I nie szkodzi, że cisną w szkole XD

P.S. Zmieniłam asortyment ikonek. Wszystkie, oprócz jednej, z SPNu. I wszystkie obłędne!
 
 
April
29 August 2008 @ 02:32 pm
Przeniosłam się do innego liceum. Jakoś nie czuję różnicy... A rozpoczęcie w poniedziałek, niech to XD
No, ciekawe jak będzie. Mam nadzieję, że nie zjedzą mnie pierwszego dnia. Minus przenosin jest taki, że pod koniec października będę musiała zdać egzamin komisyjny z filozofii, bo u siebie w starym liceum nie miała filozofii w pierwszej klasie.
Damn.

No. A poza tym, u mnie leje. Zapowiada się nieciekawie...
 
 
April
14 August 2008 @ 11:41 am
Wiecie, co robić. Bom troszkę spragniona i lekko zawiedziona brakiem odzewu.
*patrzy ślicznymi oczkami kota ze Shreka*

http://mirriel.ota.pl/forum/viewtopic.php?f=11&t=8579
 
 
April
28 July 2008 @ 10:09 am
Były wczoraj i jakoś nie było czasu nic napisać. Skończyłam 17 lat i czuję się troszeczkę staro. Ale zdecydowanie nie wyglądam na mój wiek.
Dziękuję z całego serca [info]rysiaczek za piękny tort i życzenia. To był szok (i nadal jest).

Powody szoku i przebieg urodzin )
 
 
April
12 July 2008 @ 06:23 pm
U mnie w pokoju. Właśnie się zakończył. Jak zrobię zdjęcie, to pokażę.
Zła strona remontu to oczywiście to, że wszystko musiałam umyć, włącznie z kabelkami... Ech, a teraz muszę jeszcze wszystko poustawiać i posegregować, wyrzucić zbędne papiery...

(Nienawidzę tego robić.)

Poza tym pada i nie ruszam się z domu przez kolejny tydzien. Cholera. Nawet nie czuję, że mam wakacje.
 
 
April
03 July 2008 @ 01:07 pm
...  
Przepraszam. Zaniedbałam się lekko, ale też i lekko w życiu nie miałam.
Obiecuję poprawę, naprawdę.

Poza tym, u mnie nic nowego. Tradycyjnie nie byłam na zakończeniu roku szkolnego, więc teraz będę musiała gnać przez pół miasta do mojej szkółki.
I boli mnie głowa mimo tego, że nic nie piłam i jestem wstrzemięźliwa.

Ogólnie jest po prostu nudno. Został mi tylko SPN za który w końcu, ale to W KOŃCU muszę się wziąć.
Tags: , , ,
 
 
Current Mood: bored
 
 
April
25 April 2008 @ 03:33 pm
Rzym  
Kocham to miasto i jadę tam na tydzień na majówkę. Nic dodać, nic ująć. Po prostu bosko. Tylko proszę, nie zabijcie mnie z tego powodu. Szkoła dała mi w kość i teraz nie chce mi się żyć, ale takie wycieczki przywracają mi na jakiś czas chęć do życia.

Poza tym, u mnie nic nowego. Troszkę zaniedbałam LJa, bo nic mi się nie chciało. Oglądałam sobie SPNa (już drugi sezon, HA!) i tak jakoś mi zleciało... Nie uczyłam się nic, oprócz historii oczywiście. W końcu doszłam do wniosku, że po cholerę mi ten przedmiot, jak ja nie wiem, gdzie ja chcę na studia.

No i planuję jeszcze wakacje. Oprócz tego, że planuję nie robić nic, to zaplanowałam sobie jeszcze większe lenienie się, więc na robotach we Framcji (jak w tamtym roku) to mnie nie znajdziecie XD

A teraz wybaczcie, idę sobie spać, potem napiszę jakiegoś ff, bo mam takiego wena, a potem pojadę sobie na tydzień i ostatecznie oleję szkołę.

HOWGH!
 
 
April
29 March 2008 @ 03:23 pm
Nici ze wszystkiego. Mój pojedynek wciąż nie wisi, ja mam zwalony weekend, bo musiałam wcześniej wyjść z imprezy i żałuję, a brat jest wredny. Jednym słowem, świat to zuo. Czy wy czasem też tak nie macie??

Może nie jestem jednak sama. Poza tym, to ja już nie mogę. Moje liceum też jest zue, a co!
Tak właściwie, to piszę bez sensu. Pluszenko już nie występuje, Joubert zajął drugie miejsce (HA!), ale to mnie nie pociesza, bo to dawno było.

To idę się żalić dalej. Może poprawi mi to humor. Może jednak odżyję, jak zobaczę Step Up 2 - The Streets czy jak to się tam nazywa. Film w każdym razie. Brakuje mi rozrywki. :)
Tags: , ,
 
 
Current Mood: bored
 
 
April
20 March 2008 @ 07:04 pm
No i okazało się, że jednak mam zapalenie. Nie ucha, ale jakiegoś stawu przy żuchwie czy coś. Czuję się w sumie normalnie, ale momentami to ucho naprawdę boli...

Więc nie poszłam do szkoły i nie pójdę. Ha! Byczę się i nic nie robię, czyli doskonalę się w tym, co i tak umiem do perfekcji. Pytanie, czy można lepiej... Sprawdzę przez święta XD

Jeden minus to taki, że koleżanka z drugim sezonem spnu też chora. No i wcięło mi Deana na cały głupi tydzień... Niech to!

Idę chorowac dalej XD
Tags: , ,
 
 
Current Mood: busy
 
 
April
14 March 2008 @ 03:50 pm
Ucho  
Ucho mnie boli. Tak mocno, że aż się z lekcji zwolniłam. Życzcie, żeby to nie było nic poważnego, bo jak to będzie zapalenie, to się załamię.

I wogóle to jestem załamana, bo koleżanka, która ma drugi sezon SPNu jest chora. A ja tutaj wariuję, bo nie mogę sobie nic obejrzeć. Grrr!
I nie spojlerujcie, buagam, co tym bardziej się zabiję. Jutro coś skrobnę, jak mnie ucho przestanie boleć i napiszę cholerną recenzję z polskiego. Cienia Wiatru, który czytałam przez cały tydzień. Znowu. Żeby jakaś pani zobaczyła, jak piszę.

Jak piszę? Na razie nie piszę, a jeśli już, to nie bardzo XD
 
 
Current Mood: amused
 
 
April
07 March 2008 @ 02:51 pm
SPN  
Muahahahaha.

Dla mnie nie ma już nadziei. Nawróciłam się. I zginęłam.
KoHam Deana i KoHam Sama.
KoHam Deaaana XD XD


*tuli*
*i wie, że jest szalona*
*opętana??*

*idzie po drugi sezon. Teraz. Już. Zarasssss!*
 
 
Current Mood: crazy
 
 
April
20 February 2008 @ 09:02 pm

Czyli co się działo dzisiaj na angielskim. Z moim udziałem.

M: Co to znaczy "hog"?
PANI: [lekka konsternacja]. Coś jakby jeż.

[chwilę później]
B: Ale ja miałem kiedyś grę "Hog cośtam (nie zapamiętałam nazwy) i to było o takich świniach.
JA: Nieee, ale takich świniach?
B: No, miały ogonki, kręcone i wogóle...

[cisza w czasie której klasa kontempluje świnki z ogonami]
PANI: Ale hog to nie może być świnia, tylko jeż.
JA (w przypływie geniuszu): No to może świnia z kolcami?!

(a później okazało się, że hog to taka amerykańska świnia. Znaczy w slangu.)

 
 
Current Mood: confused
 
 
April
15 February 2008 @ 06:34 pm

Może nie do końca, ale wszystko sprowadza się do jednego.
Zacznę może od początku.

Kiedy wróciłam do szkoły, dostałam zawału pracy. W sumie to nawału, ale zawał się wlicza. 4 klasówki w tym tygodniu plus parę kartkówek i straszne perspektywy na kolejny tydzień. Ponadto, 95 tez Lutra zminimaliznowane do trzydziestu nie są pociechą, bo na kolejnej lekcji polskiego albo się wkurzę i przywalę tej babie albo odpadnie mi ręka i trafię do psychiatryka. Może przesadzm, ale fakt jest faktem i pani Czajko z polskiego dyktuje nam niemozliwe do nauczenia się ilości informacji, które sa zupełnie bez sensu. Ja się zastanawiam, czy w tym wypadku moja matura z polskiego (uwaga: rozszerzonego) ma sens.

A wczoraj były walentynki, ale co mi tam. 
A przedwczoraj był dzień kota. Wiedzieliście? Nie miałam pojęcia.
Ide mu złożyć życzenia...

 
 
Current Mood: cold
 
 
April
06 February 2008 @ 09:46 pm
Więc... wróciłam. Ha. Tyle, że nie takie: ha.
Ani nawet ha, ha, ha.
Bo byłam o krok pójścia dzisiaj do szkoły, ale na szczęście się nie udało. Buahahaha. No więc właśnie to jest to ha.
...
Ale nadal czuję się podle. Wróciłam wczoraj o pierwszej w nocy i co? Kompletnie wykończona, zmarnowana i schorowana i nawet nie opalona. Byłam dosłownie o włos od śmierci. Ale zły los może się cieszyć, bo jutro mam na 8:00
Właśnie, 8:00.
I nic nie jestem w stanie zrobić, bo jutro pójdę i umrę na miejscu. To będzie mój koniec.

W Meksyku było w porządku. Tylko, że każdy normalny człowiek nie powiedziałby, że było "w porządku", tylko genialnie albo jeszcze lepiej. No, ale ja tam zachorowałam. Dwa razy na zatrucie pokarmowe. Nie wiem czym, chyba powietrzem, ale zachorowałam. I się nie opaliłam, bo musiałam siedzieć w pokoju modląc się, żeby przeżyć i jakoś wrócić do domu i nie poczuć się tylko gorzej w samolocie.
(aha, lot trwał 9 godzin, a potem 9 czekałam na lotnisku w Amsterdamie na samolot do Warszawy, a potem 2 leciałam i 3 jechałam do domu).
No więc wogóle się nie opaliłam, nie wiem, dlaczego chorowałam i szczerze mówiąc, to tam nawet padało. Co wcale nie zmienia faktu, że w Meksyku było fajnie, tylko miałam że tak powiem przejścia.
"Przejścia". Dobre. 
Nie, nie próbuję być ironiczna. Tylko nad sobą płaczę, bo zmiana czasu zrobiła ze mnie roślinę.

Chociaż no dobra, trochę się opaliłam. Taka blada nie jestem.
Ale jednak. Nie trzeba było mi tak zazdrościć, chociaż samego faktu bycia można było. Ja też się cieszę, bo było naprawdę ciepło i słonecznie. I był piasek. Ale żadnych przystojnych animatorów, niestety...

Idę przygotować się psychicznie na jutro. 
*zgon*
Tags: , , ,
 
 
Current Mood: lethargic
 
 
April
19 January 2008 @ 07:54 pm
Tak, właśnie. Po odejściu na tamten świat ze względu na przejścia, które przeszłam w tym tygodniu żyję i mam się dobrze. Całe szczęście, chociaż tak naprawdę czuję się lekko wyzuta. Ale kto narzeka, gdy ma przed sobą wspaniałą perspektywę wyjazdu do Meksyku?
No ja nie XD

I przepraszam wszystkich za to, że jadę. Mówię poważnie.
Bo jadę na 2 tygodnie i nie mam zamiaru wracać. Wogóle, no ale już są bilety na powrót, więc....
Niech żyją ferie. Kocham ten czas. I Meksyk. I was też kocham, chociaż może trochę mniej.
No, żartowałam. Kocham bardziej :*

Pozdrawiam wszystkich cieplutko. Trzymajcie się mocno i cieszcie się feriami (jeśli macie). Jeśli nie, też się cieszcie. Podeślę trochę wirtualnej opalenizny. XD
I błagam, nie zabijajcie mnie. Chociaż na razie:)

Do zobaczenia za dwa tygodnie! 
 
 
Current Mood: accomplished
 
 
April
10 January 2008 @ 12:09 pm
Szczerze mówiąc, to żyję sobie zawieszona między dwoma światami. Nie, żebym narzekała, ale trochę dziwnie się czuję, gdy zaczynam myśleć, jak bardzo to wpływa na moją psychikę.
Domyślcie się.
...

Poza tym, nic nowego. Symujuję chorą, żeby być jeszcze bardziej chorą niż jestem, gram po nocach w pasjansa i słucham Santany. Na razie dałam sobie spokój z czekoladą, bo mam na razie dosyć. W sumie wszyskiego, i wiem, że bredzę, bo mam temperaturę, o której jeszcze pewnie nie wiem, ale to nie szkodzi. Ważne, żeby się nie załamać, a jak na razie mi się to udaje.

I poważnie przymierzam się do obejrzenia SPNu. Pierwszego sezonu jak na razie, ale to już coś. Trzymajcie za mnie kciki i módlcie się, żebym to przeżyła.
Mówiąc "to" mam na myśli nie tylko dzisiaj, ale też ten cały rok. I polski. I mak. I paranoiczne sny.

(chyba się boję...)
Pozdrawiała rodzinę z wyżyn szaleństwa,
April
 
 
Current Mood: lethargic
 
 
April
30 December 2007 @ 12:01 pm
Hm.
Całe to zamieszanie jakos stanęło w moejscu. Czuję się, jakbym była czymś w rodzaju myślącej rośliny. Na dodatek ciągle myślę w bardzo egzystencjalny sposób. Chyba za dużo filmów.

Ale jest dobra wiadomość. Rodzice wyjechali sobie na sylwestra. I nie ma ich ani dzisiaj ani justro ani wczoraj XD
A tymczasem ja mogę pomyśleć, co pomoże mi wrócić do życia. Prace domowe nie pomagają, bo nie mogę się zmusić. Nie chce mi się iść na tenisa, bo za zimno. Nawet coś takiego jak wstanie z łóżka jest niepotrzebne. Zupełnie. No bo w końcu i tak znowu się do niego położę, prawda?
To się nazywa logiczne myślenie.
Ha.

Idę posłać łóżko. I pozbyć się tego "nieżycia". I jednak dochodzę do wniosku, że święta są przygnębiające, zwłaszcza gdy nie ma sie planów na Nowy Rok.
Znaczy: ma się. - mianowicie leżenie przed telewizorem.
Taaak...

*idzie się zabić*
 
 
 
Current Mood: lethargic
 
 
April
26 December 2007 @ 12:25 pm

No więc dostałam dużo. To znaczy, wcale nie tak dużo, bo oczywiście brat dostał więcej, ale ja mam prezenty nie do przebicia XD

1. iPod!!!
Buahaha, marzyłam o takim. Czarny, piękny i idealny! Mam teraz ci robić. A niedawno odkryłam, że ma też GRY. I ma PASJANSA.
Muahahahahahaha!!!

2. Książka "Cień Poego"
Ktoś czytał "Klub Dantego" Matthew Pearla? No to właśnie jest jego druga książka. "Klub Dantego" wymiata, a na razie akcja zapowiada się nieźle. Szkoda tylko, że pisane jest dziwnym językiem. Takim grzecznym i starym. Typu: Postanowiłem więc pójść do niego i zakomunikować, że przyszła depesza z Paryża. Nie sądziłem jednak, że nie zastanę Petera w kancelarii. Jak się później okazało, wyszedł na obiad".
Bla bla bla... Tych bardziej dziwnych zdań z porąbaną stylistyką nie pamiętam...

3. Druga książka, "Omerta".
Taak. Ojciec Chrzestny to jest książka, a ta też niczego sobie. Poczytamy, zobaczymy, bo się też fajnie rozwija XD

4. Szafeczka na biżuterię.
Taka fajna, rozkładana. Mała i nie wiem, czy mi w czymkolwiek pomoże, bo babci chodziło pewnie o to, żebym miała porządek chociaż w niżuterii. I mam wrażenie, że ta szafeczka niewiele mi pomoże...

5. Pieniądze.
Mówi samo za siebie XD

6. Mydełko. A właściwie to dwa.
Jedno takie zapachowe: jest śliczne, takie pomarańczowe. Aż mi szkoda zużyć. Drugie kupiła babcia (no tak...) do cery. Niby jest takie niepodrażniające. Tego to się boję zużyć...

7. Belgijskie czkeoladki.
Jestem w niebie!
I, cholera, została już tylko połowa...

8. "Merci" do kompletu.
Jak zjem te belgijskie, to te długo nie poleżą...

9. I teraz najlepsze.

KALENDARZ Z JOHNNYM DEPPEM.

Ja nie wiem, skąd mój ojciec to wytrzasnął, ale tego to chyba nikt nie przenije!!
(nie wszystkie zdjęcia są piękne, ale to nic.)
A w przyszłym roku będzie... niech pomyślę.
Brad Pitt? XD XD

Więcej grzechów nie pamiętam :)

 
 
Current Mood: ecstatic
 
 
 
 

Advertisement

Customize